[ band / music ][ synths / mp3 ][ gallery ][ guestbook ]
 

 

Ensoniq  ESQ-1 

 



 


English | Polski


Kupiłem ESQ1 jako 100% sprawnego, ale oczywiście bateria była martwa i pamięć nie działała. Kiedy zwróciłem się o zwrot ułamka kwoty jaką zapłaciłem, głupi babsztyl od którego go kupiłem powiedział że to wina transportu i oskarżył mnie próbę wyłudzenia pieniędzy. Co więcej, baba powiedziała, że przed opuszczeniem jej domu instrument miał w pamięci 100 barw, co jest zabawne kiedy się wie, że ESQ1 ma 40 slotów. Więc nazwałem ją kłamczuchą i powiedziałem żeby się goniła.

Przy pierwszych wrażeniach myślałem że jeden z czipów też poszedł się gonić, ale okazało się, że filtry w tym modelu mają tendencję do dryfowania na przestrzeni czasu lub po wymianie baterii, więc procedura filter tuning trochę pomogła.

Tak więc mój w pełni już sprawny ESQ-1. Jeden z tych modeli, w których amatorskie i niezobowiązujące kręcenie na panelu kończy się brązową kupą w odsłuchach. Jeśli jesteś gościem od hi-fi, lubiącym szybkie i łatwe kręcenie gałą 'soczystych' rolandopodobnych tworów, radzę nie dotykać ESQ1. Ale jeśli masz dość cierpliwości i chęci by spędzać godziny na drobiazgowych eksperymentach, na próbach i błędach by w końcu uzyskać głębokie, przestrzenne, rześkie, brutalne, łagodne, organiczne, szeroko i dziko modulowane, lo-fi, industrialne, oryginalne i zaskakująco efektywne i efektowne dźwięki - kupuj.

3 LFO, 4 obwiednie, różnorodne fale, ringmod, opcje ustawiania synchronizacji phase (starty LFO i OSC), warstwy barw... tu nie znudzisz się tak szybko jak przy jakimś tanim Korgu, a założę się, że ESQ1 jest nawet tańszy. Można go obwiniać o sztywność tonu, aliasing czy cokolwiek tam sobie człowiek ubzdura, ale trzeba przyznać że to co jest interpretowane jako wady tak naprawdę daje temu modelowi jego oryginalość, unikatowy smak, smak klasycznych pyszności przepuszczonych przez zardzewiałą rurę. Tutaj zawsze coś się dzieje, albo DCA albo VCF sie przesterowuje, więc przygotuj się na szorstki i brudny dźwiękowy piknik. Dla mnie najważniejszą rzeczą jest to, że brzmienie tego syntezatora sprawia, że chce mi się skakać i rozbijać głową szyby. Powiedziałbym, że jest to najlepsze, najgłębsze i najprawdziwsze analogowo brzmienie ze wszystkich syntezatorów typu "cyfrowe oscylatory / analogowy filtr" (jednak Korg DW8000 to też klejnocik i błyszczy na swój sposób równie jasno). A dodatkowo ma jeszcze najlepszy interfejs obsługi. Poza tym ESQ1 jest bardzo 'syntezatorowym' syntezatorem dzięki ilości swoich opcji modulacyjnych i wszechstronności, czego nie można powiedzieć o innych modelach zaprojektowanych dla opóźnionych w rozwoju pop-gwiazdek. Czasami twórcy syntezatorów jakby bali się, że ludzie będą onieśmieleni zbyt dużą ilością opcji, numerów i znaków, lub niezadowoleni z powodu braku barwy "Głupie_DX-Rhodes" na pokładzie. A propos DX - ESQ jest jak hybryda Akai AX80 i Yamahy DX7 (a nawet można dorzucić do worka małe smaczki ARPa Odyssey). Albo powiem inaczej - ESQ1 to Waldorf Blofeld w jego poprzednim wcieleniu. Blofeld to taki nowoczesny ESQ1. Po prostu czujesz że musisz usiąść jeszcze raz przed parapetem i odkryć to, co wciąż nieodkryte.

Dwa tygodnie po kupieniu pierwszego zauważyłem drugiego. Bez chwili wahania wziąłem go pod swoją opiekę. Znakomity tani syntezator. Wpuść go do domu a zeżre na śniadanie twoje Korgi i Rolandy po 1500zł. Siedzę przed tym pudłem, moje oczy widzą jak zostało ono zaprojektowane, moje uszy słyszą co ono potrafi zagrać, zdaje sobie sprawę, że zostało ono stworzone w 1986 przez małą firmę gdzies w Pennsylvanii i czuję szacunek do historii, czuję, że w pokoju wije się po kątach mniej lub bardziej nieokreślona dusza.

 

 

Watch the demo part 1:

 

Watch the demo part 2:


 

[ band / music ][ synths / mp3 ][ gallery ][ guestbook ]