[ band / music ][ synths / mp3 ][ gallery ][ guestbook ]
 

 

Korg Radias

 



 

 

English | Polski

Kiedy jechałem ze sprzedawcą czarnym taxi model Mercedes W126 SEL z Radiasem w bagażniku, dowiedziałem się, dobrowolnie lub nie, wielu rzeczy o wymaganiach muzyki trance, o tym jakich wtyczek używa Armand Van Helden, genialnej jakości Virusa TI, no i tak grzecznościowo dalej. Ale nic o Radiasie leżącym za nami. Zapodam więc pierwsze wrażenia od siebie: jeden z najbardziej niepospolitych modeli jakie przyszło mi mieć: wizualnie - imponujący, funkcjonalnie - szczodry, fizycznie - niezręczny, interfejsowo - onieśmielający, brzmieniowo - oryginalny (czy "dobrze oryginalny" czy "źle oryginalny" musisz zadecydować sam).

Przed kupnem miałem wrażenie, zapewne usłyszawszy to gdzieś wcześniej, że Radias to taki MS2000 na sterydach z trochę mniej butnym brzmieniem. Oszczędnie mówiąc - zgadzam się. MS2000 jest bardziej mięsisty i wredny, nie tak nowocześnie czyściutki. Jeśli założyć, że MS2k idzie w kierunku klasycznego analogowego brzmienia, to wtedy Radias stoi bardziej po stronie brzmienia VST. Jeśli ekipa Korga chciała zreplikować silnik z MS2k pod kątem brzmienia, to zawiedli. Jeśli natomiast chcieli zrobić nową wersję MS2k odrzucając kompromisy i wzbogacając architekturę silnika, to bardzo przyzwoicie im to wyszło. Radias nadrabia wyrwę w brzmieniu swoją wszechstronnością, polifonią i sposobem interakcji z użytkownikiem. Masa fajowych efektów jak: waveshaper i grain shifter, sample perki pcm, 3 x mod SEQ, 2 x step SEQ, edytowalny ARP, bezgraniczny filtr (płynna zmiana pomiędzy typami), LFO w których faze można zsynchronizować, zakrzywienia release w obwiedniach, matryca modulacji gdzie połaczenia mogą być kontrolowane sekwencerami, wokoder kontrolowany sekwencerami, i na końcu tego wszystkiego funkcja "Formant Motion" (wgrywanie własnych zewnętrznych dźwięków do wokodera Radiasa). Dzięki ci, o Korgu, za te uciechy. Miałem aż bóle brzucha od ciągłego siedzenia, bo za każdym ruchem gałki pojawiał się jakiś fajny dźwięk. Dawno nie miałem tak przedniej zabawy. Mimo wszystko, wyposażanie biblioteki sampli formantowych w tandetne frazy pokroju "now everybody in da house say readyiaaaas" , "yo dude gimme a break", "we are aliens from aother dimension" i "bawitdaba" Kid Rock'a było co najmniej zbędne.

Mała rada: nie kupowałbym Radiasa z zamiarem replikowania brzmienia Waldorfa, Norda czy Novationów. Radias nigdy tak nie zabrzmi. Wszystko co osiągniesz to skrzywdzisz synth i skrzywdzisz siebie. Gdybyś miał wejść w jego posiadanie, będziesz musiał pozwolić mu pozostać Radiasem, zacząć nadawać na jego falach, bo jeśli potrzeba Ci tradycyjnego VA-analogowego brzmienia, czy to blaszano-kamiennego, czy ciepło-aksamitnego, BĘDZIESZ ZAWIEDZIONY. Jeśli otagujemy brzmienie w/w modeli jako SUROWE/GŁĘBOKIE, to brzmienie Radiasa trzeba będzie nazwać PRZETWORZONYM/PŁYTKIM. Tutaj chyba leży powód dzielącej debaty. Weźmy przykład jakiejkolwiek ewoluującej grupy jak Korn czy NIN i zobaczymy jak fani dzielili się na dwa obozy po wydaniu nowego albumu. "Skomercjalizowali się", "brzmi zbyt czysto, surowa energia uleciała", "nowy album to tylko cień starego"... brzmi znajomo? Jedni lubią kiedy stare dobre rzeczy trwają, inni lubią odświeżać swoje doznania nowymi rzeczami.

Duzi chłopcy z dużymi portfelami w dużych domach z dużym studio i dużą pustką w głowie z dużą wylewnością zaszufladkują pewnie ten filtr jako słaby i otagują Radiasa jako bezużyteczny (patrz: właściciel Q). Ja wolałym wymienić to słowo na INNY. Radias jest według mnie interesująco inny już nie tyle w domenie brzmienia, co w domenie paczy. Trzeba unikać ślepych zaułków brzmienia i wyjechać na autostrady patchingu. Na innych syntezatorach możesz próbować zrobić pewne rzeczy, próbowac, i próbować, i nigdy ich nie zrobić, a na Radiasie - nie dość że Ci sie uda to jeszcze niezmiernie szybko. Osobiście wybieram i popycham Radiasa w obszary retro-komputerowych melodyjek, industrialnie poszatkowanych struktur i cyfrowych sekwencji (wiecie, ding-ding-dang-io-io-gwizd-dong). Software i interfejs są do tego celu idealne. Tak, ja też mam często wrażenie podczas kręcenia gałkami Radiasa, że siedzę w plastikowym wiadrze, ale daje mi on odpowiednio dużo narzędzi by przetopić to plastikowe pudło w zestaw ciekawych plastikowych kuriozów.

Powiedziałym, że całokształt jakości i doznania to cywilizacyjny TOP, gdyby nie zostało to zniweczone głównym impulsatorem. Zakłamuje wartości. Co do ku*wy nędzy jest nie tak z tymi nowymi syntezatorami? Po miesiącu kręcenia enkodery w Blofeldzie i Radiasie przeskakują wartości. Ale OK, poza tym interfejs jest genialny i edycja odbywa się mega szybko. Jak pilotowanie księżycowej kapsuły kiedy wiesz co robisz. Do jednej funkcji prowadzi kilka dróg, tak dla wygody.

Radias to nie model dla osobnika z zacięciem do sound-designu. U osobnika takiego pojawi się stan złości po odkryciu pewnych kruczków, np. takich, że nie da się modulować pitch'u obu oscylatorów niezależnie, albo kontrolować pwm kwadratu w pewnych sytuacjach. Ani też dla wyznawców i rzeźbiarzy tradycyjnie rozumianego brzmienia syntezatorowego. Radias to model dla kogoś kto szuka bezpardonowej zabawy. Nie mogę mieć FMu i kontroli kształtu fali jednoczesnie? Nieszkodzi, spójrz tylko na te Mod Sequencers! Zabawa. Słowo do zapamiętania na dziś: zabawa.

Radias = cyfrowy syntezator do tych „innych” brzmień jako uzupełnienie analogowych (VA) modeli. Na pewno nie jest beznadziejnym syntezatorem, nie jest też pieprzonym kamieniem milowym, ale tak jak pisałem, przynajmniej jest czymś innym, nowym po MS-2000 i nie udaje i nie zakłada masek tak jak GAJA "SH" czy "JUPITER"-80.

Aha... no i nie sprzedawaj swojego MS2000 z myślą o „aktualizacji” do Radiasa. Poczujesz, że zyskałeś gałki, ale straciłeś coś ulotnego i wartościowego.

 

 

watch the demo part 1:

 

watch the demo part 2:


 

[ band / music ][ synths / mp3 ][ gallery ][ guestbook ]