[ band / music ][ synths / mp3 ][ gallery ][ guestbook ]
 

 

Korg Wavestation

 

 


Yep, being from the beginning of the '90s, that thing can impress. You don't need any external effects or mastering, you just plug the audio cable and it sounds like in a movie. The biggest disappointment? That most of the 400 wave shapes sound too repetitive.
Similar to M1 but only on the outside. M1 is a better choice for gigs, whereas WS does great job in your studio (this is building up a subjective stereotype, of course - that's just the way I would arrange it).
I was scared by the interface, but actually it is designed in a way that facilitates the work and is quite simple to get through. Nevertheless the Wavestation, like the Roland D50, represents the breed of synths that I wholeheartedly dislike, to say the least.
Too much clicking, too much Enya, not enough flawless interaction with my raw impulses. I really feel I should refrain from deeper comments on such models.

 


Jako że pochodzi z początku lat 90tych, model ten może wywierać wrażenie. Nie trzeba dodawać żadnych efektów ani masterować, wystarczy podpiąć kabel audio i dźwięk jak z filmu. Największe rozczarowanie? To, że większość z 400 kształtów fali brzmi tak samo.
Podobny do M1 ale tylko z zewnątrz - na scene raczej sie nie nadaje, ale za to do studia jak najbardziej. Na początku byłem przerażony obsługą, ale jednak wyświetlacz i organizacja przycisków ułatwiają pracę i wszystko odbywa się sprawnie.
Mimo wszystko Wavestation, tak samo jak Roland D50, reprezentuje gatunek syntezatorów, którego nie darzę sympatią, mówiąc delikatnie. Za dużo klikania, za dużo Enyi, zbyt mało interakcji z moimi surowymi impulsami. Dalsze komentowanie byłoby niesprawiedliwością z mojej strony.

 

 

Audio demo:
[ mp3 demo - patches from the Net ]

 


 

[ band / music ][ synths / mp3 ][ gallery ][ guestbook ]